El Carnaval




Karnawał w Hiszpanii należy do najlepszych karnawałów na świecie. To tutaj na Teneryfie, w Kadyksie, na ulicach tak wielkich miast jak Madryt czy  Barcelona oraz w wielu innych  miejscach w czasie karnawału trwa nieustanna zabawa. Kolorowe stroje, piękne kobiety ubrane w pióropusze i skąpo ubrane tancerki tańczące w rytm muzyki z bębnów to jest właśnie to co w karnawale hiszpańskim najlepsze. Być może zachwyci Was dzika wersja karnawałowego szaleństwa jaką można spotkać w Galicji...


Karnawał na Teneryfie...

Wielu uważa, że Teneryfa to najpiękniejsza z Wysp Kanaryjskich. Urwiste góry przeplatają się tu z ogrodami kwiatowymi i zadbanymi parkami. Podobnie jak na Gran Canarii czy balearskiej Ibizie nie można się tu nudzić. Różnorodność proponowanych rozrywek jest wprost oszołamiająca. Ale największą popularnością cieszy się właśnie słynny kolorowy i roztańczony karnawał, odbywający się w lutym każdego roku. Na ulicach Santa Cruz zobaczyć można wtedy korowody tancerzy w oryginalnych, mieniących się barwami kostiumach. W ciągu dnia i w nocy mieszkańcy Teneryfy świętują przy muzyce. Prawie jak w Rio...
Karnawał w Santa Cruz na Teneryfie aspiruje do wpisania go przez UNESCO na listę Dziedzictwa Ludzkości. W 1987 podczas karnawału dała koncert kubańska piosenkarka Celia Cruz wraz z orkiestrą Billo’s Caracas Boys. W wydarzeniu tym uczestniczyło 250 tys. widzów i zostało ono wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa jako największe skupisko ludzi na koncercie, na wolnym powietrzu, który to rekord utrzymuje się do dnia dzisiejszego.  
Przygotowania do karnawału trwają kilka tygodni, od pierwszej ekspozycji głównego plakatu poczynając, przez wybór Królowej Dziecięcej, Królowej Seniorów, najlepszych murgas (zespołów muzyki teatralnej) a także piosenki przewodniej oraz przedstawieniu kandydatek na Królową Karnawału kończąc. Właściwy Karnawał rozpoczyna się na tydzień przed Środą Popielcową wyborem najpiękniejszej czyli Królowej Karnawału.

Kiedy znana jest już królowa, można przystąpić do najważniejszego punktu karnawałowego programu – wielkiej parady z udziałem wszystkich uczestników wcześniejszych konkursów, królowej i jej dam, dziwnych pojazdów oraz wszystkich chętnych. Ulicami, przystrojonymi świątecznymi światłami rusza głośny, barwny, a przede wszystkim radosny korowód. To impreza, której nie można przepuścić. Zaczyna się wieczorem i wcale nie kończy wraz z zakończeniem przemarszu. Niemal wszyscy uczestnicy zostają na ulicach, bawiąc się do białego rana, a nawet dłużej – do południa następnego dnia spotyka się ludzi wracających z zabawy. Zmęczonych, w przybrudzonych nieco przebraniach, ale szczęśliwych.
Przez całą noc na ulicach rozstawione są wszystkie potrzebne w takich sytuacjach „instytucje” – od stoisk z przekąskami (tapas), ruchomych barów z głośną muzyką, poprzez scenę, na której odbywa się koncert i wielkie wesołe miasteczko na nabrzeżu, aż po przenośne toalety i posterunki policji. Dużo luzu i śmiechu, trochę pijaństwa i nuta erotyzmu. Ale żadnej agresji. Tak można streścić zachowanie tłumu. Warto wmieszać się w to kłębowisko, poddać temu nastrojowi beztroski. To znakomita terapia na stresy dnia codziennego. Nie udzieli nam się jednak nastrój zabawy, jeśli nie dostosujemy się do obyczaju i nie przebierzemy się! Ostatnim akordem oficjalnych obchodów karnawału jest wielki pokaz fajerwerków. Jest jednak jeszcze coś, bez czego karnawału za zamknięty uznać nie można. Trzeba jeszcze przeprowadzić... pogrzeb sardynki. To zwyczaj, który można porównać z naszym topieniem marzanny. Sardynka jest z papieru i ma kilka metrów długości. Odprowadza ją na brzeg oceanu tłum żałobnic (co nie znaczy, że tylko kobiet!) w czarnych kusych spódniczkach i rajstopach kabaretkach. Wszystkie zawodzą, po czym z radością palą kukłę. Żegnają się w ten sposób z zimą, odganiają złe moce, a witają nadejście wiosny i nowego życia.
Teraz, po kilku tygodniach świętowania, można wreszcie odpocząć. Gdy tylko mieszkańcy Santa Cruz odsapną nieco, zabiorą się za planowanie i przygotowanie następnego karnawału.

Tematem nadchodzącego karnawału są lata 60-te, przez wielu uwielbiane "Flower Power".

Karnawał w Kadyksie – jeden ze znaków firmowych Andaluzji...

Przy okazji hiszpańskiego karnawału nie można nie wspomnieć o tym, który odbywa się w  Cádiz (Kadyksie). Jest bez wątpienia jednym  z najbardziej znanych w Hiszpanii a nawet na świecie. W szalonych paradach uczestniczą wszyscy, starzy i młodzi. Na ulicach miasta można spotkać czarownice, kowbojów, piratów, pszczółki, biedronki, papieży, polityków itp. Do tradycji należy rywalizacja między grupami. Uczestnicy startują w jednej z czterech kategorii: chirigotas, comparsas, coros lub cuartetos. Grupa w liczbie od kilku do kilkudziesięciu członków przygotowuje sobie program, kostiumy i muzykę. Chirigotas, z których słynie karnawał w Kadyksie to grupy satyryczne, których widowiskowe programy wyśmiewają często aktualne wydarzenie polityczne i społeczne. Ich bardziej poważnym i wyrafinowanym odpowiednikiem są comparsas. Coros czyli chóry, przebrani w wymyślne stroje jadą na platformach, przyczepach lub innych formach lokomocji i śpiewają swoje kompozycje przy wtórze gitary i mandoliny. Inne humorystyczne grupy, skupiające kilku uczestników to cuartetos. Karnawał w Kadyksie słynie z artyzmu, humoru i sarkazmu.

A tymczasem nieco inna strona karnawału...

"Dzikość karnawału w Laza"

"Hiszpańska Galicja niespecjalnie lubi afiszować się ze swoim urokiem. Być może ze względu na dość pustelnicze położenie na końcu europejskiej ziemi, być może to rzecz skrytego charakteru jej mieszkańców, a być może to wiecznie deszczowa pogoda okrywa mgłą tajemnicy ten wart wzmożonej uwagi zakątek Półwyspu Iberyjskiego. Jedno jest jednak pewne. Dzięki swej pozornej skrytości Galicja zachowuje po dziś dzień tradycję trwającą od wielu wieków Jedną z nich jest dziki i pierwotny karnawał w Lazie, jeden z najstarszych w Galicji, Hiszpanii, a ponoć i w Europie, i na świecie.
Jak mówią sami Galicyjczycy, jest to jedyny tego rodzaju obrzęd pogański, który był kultywowany przez cały okres dyktatury Franco. Mimo obostrzeń i zakazów mieszkańcy Lazy co roku odtwarzali pierwotne zwyczaje i składali hołd ziemi."
Dzikość karnawału w Laza "nie polega na eksponowaniu zgrabnych, mięsistych pośladków i jędrnych, falujących piersi, ale na oswajaniu się z żywiołami, dotykaniu brudnej ziemi, otrząsania się z mrówek i drapania po kontakcie z parzącymi roślinami."
Bohaterami  festynu są zamaskowane postaci - Los Peliqueiros i  los cigarróns, którzy przemierzają ulice miasteczka, rozdając symboliczne uderzenia batem wśród zebranego tłumu oraz rozsypując na wszystkie strony mąkę i rozwścieczone octem mrówki. Jedna z postaci, która przebrana jest za la vaquilla (krówka) atakuje swoich kolegów, którzy w efekcie zaczynają walczyć ze sobą workami ubrudzonymi gliną, co nazywa się lucha de farrapos (błotna bitwa). Nie trudno się domyślić że bitwa przenosi się na poprzebieranych widzów. W walce uczestniczą wszystkie pokolenia! Święto kończy się tzw. testamento del burro (oślim testamentem), czyli satyrycznym i krytycznym podsumowaniem wydarzeń ubiegłego roku.

Zdjęcie i cytowany tekst o karnawale w Laza pochodzą 
z bloga http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2011/02/dzikosc-karnawau-w-laza.html

 

Na zakończenie przypominamy, że u nas też trwa karnawał! Dobrej zabawy !  :)

___________________________________________________________________

Materiały pochodzą ze stron internetowych :

http://www.kierunekteneryfa.pl

http://przewodnik.onet.pl

http://blog.holidaycheck.pl

http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com